• open panel

Arka(Skrzynia) Przymierza – I.W. KARGEL

 

 Skrzynia Przymierza

Uczynię też skrzynię z drzewa sytym; pól-trzecia łokcia będzie długość jej, a półtora łok­cia szerokość jej, a półtora łokcia wysokość jej”.

I powleczesz ją zlotem czystym; z wierzchu i wewnątrz powleczesz ją, a uczynisz nad nią ko­ronę złotą w około”.

Ulejesz też do niej cztery kolce złote, które przyprawisz do czterech węgłów jej; dwa kolce do jednego jej boku, i dwa kolce do drugiego jej boku.”                                                                                                                                                                  I uczynisz drążki z drzewa sytym i powle­czesz je złotem.”

I przewleczesz drążki przez kolce na bokach skrzyni, aby na nich skrzynię noszono.”

W kolcach u skrzyni będą te drążki; nie bę­dą ich odejmować od niej.”

A włożysz w tą skrzynię świadectwo któreć dam.”

Uczynisz też ubłagalnię ze złota czystego; póltrzecia łokcia będzie długość jej, a półtora łokcia szerokość jej.”

Uczynisz dwa Cheruby złote; z ciągnionego złota uczynisz je na obu końcach ubłagalni.”

A uczynisz Cheruba jednego na jednym koń­cu, a Cheruba drugiego na drugim końcu; na ubłagalni uczynicie Cheruby na obu końcach jej.”

A będą mieć Cherubowie skrzydła rozciągnione z wierzchu, zakrywając skrzydłami swymi ubłagalnię; a twarze ich będą obrócone jednego ku drugiemu; ku ubłagalni będą twarze Cherubów.”

I włożysz ubłagalnię na wierzch skrzyni, a do skrzyni włożysz świadectwo któreć dam.”

Tam się z tobą schodzić będę, i z tobą roz­mawiać z ubłagalni, z pośrodku dwu Cherubów, którzy będą nad skrzynią świadectwa, o wszyst­kim coc rozkażę synom Izraelskim”.  II Mojż. 25,10-22

W obecnym, kolejnym rozważaniu, uchylając wspaniałą zasłonę (kotarę) wiszącą za złotym ołtarzem, przejdziemy z świątnicy do świątnicy najświętszej. Jest to pomieszczenie o połowę mniejsze od świątnicy, z którą razem tworzy przybytek. Wstęp miał tu tylko najwyższy ka­płan Izraela, i to raz do roku. Było to miejsce zupełnie pozbawione dostępu światła. Przeby­wał tam Niepojęty Bóg; a choć wszystkie obja­wienia, dawane Izraelowi wychodziły stąd, tym niemniej jednak, zarówno to miejsca, ;jak i Ten, Który mieszkał tu, byli niewidoczni. I tak, świątnica najświętsza była obrazem nieba .(to jest miejsca chwały i przebywania Boga), co do którego tylko wówczas możemy mieć właś­ciwe wyobrażenie i zrozumienie, gdy sami tam wejdziemy. A jakie są obecne nasze możliwości w tym względzie, mówi nam o tym List do Żydów, w którym m.in. tak powiedziano: ,,Gdzie przewodnik dla nas wszedł Jezus, stawszy się według porządku Melchisedekowego najwyż­szym kapłanem na wieki” (Hebr. 6,20). Obecnie więc gdy zasłona, zakrywająca świątnicę najświętszą została zniszczona, rozerwana na poły, a świątnicę najświętszą zalało światło siedmiu lamp świecznika, każdy z nas ma zgotowany tam wolny dostęp, i spoglądać może tam już bez obawy śmierci. Chwała naszemu Panu Je­zusowi Chrystusowi, który nam dał znajomość Nieba, jako miejsca, które Bóg zgotował dla nas.

On to rozjaśnił Sam wszystko, co w Starym Testamencie było ciemne, niejasne!

*

W świątnicy najświętszej przybytku znajdo­wał się tylko jeden przedmiot: Skrzynia Przy­mierza. Była to drewniana skrzynia, obłożona wewnątrz i zewnątrz złotą blachą; dlatego też w wielu miejscach Pisma Świętego nazywana była po prostu „Skrzynią”. Miała ona nieco więcej niż półtora metra długości, około siedemdziesięciu centymetrów szerokości i tyleż wysokości. Przykryta była wiekiem, które naz­wane jest „ubłagalnią” (a w liście Św. Pawła do Żydów 4,16 „tronem łaski”), a na jej krań­cach ustawione były dwie rzeźby Cherubinów, z masywnego złota. Był to niejako tron Boży, miejsce z którego On mówił do Izraela i gdzie się mu objawiał. Zatrzymajmy więc uwagę na­szą teraz na tym jednym, świętym przedmiocie świątnicy, to jest na

Skrzyni Przymierza.

Przede wszystkim zwróćmy uwagę na to, że Skrzynia Przymierza, albo ina­czej ,,0 b j a w i e n i a”, była n a j g ł ó w n i e j s z y m przedmiotem całego namiotu zgromadzenia. I dlatego nie popełnimy błędu, jeśli powiemy, że dla tego świętego przedmiotu, cała świątnica była właś­ciwie wzniesiona.

Skrzynia ta jakby nadawała przez swoją obecność uświęcenie i świętość wszystkim in­nym obrazom w przedmiotach, które tu się znajdowały. A dodać i podkreślić należy, że objawienie Boże dane Mojżeszowi w odniesie­niu do przybytku, rozpoczęło się właś­nie od Skrzyni Przymierza i ubłagalni.

Nie możemy też nie widzieć podkreślenia szczególnego jej znaczenia i w tym, że była od­dzielona ona od wszystkich innych świętych przedmiotów, zajmowała osobne pomieszczenie w świątnicy i to pomieszczenie, do którego nie miał prawa wstępu nikt z ludu, ani nawet kap­łani, lecz tylko najwyższy kapłan, i to z krwią ofiary za grzech i ze złotą kadzielnicą, miał pra­wo spotkania się z Jahwe, i to raz na rok. I dla­tego to miejsce nazwane zostało, w odróżnieniu od świątnicy i sieni namiotu zgromadzenia, ,,Świątnica Najświętszą”.

Widać też wyraźnie szczególne uprzywilejo­wanie Skrzyni Przymierza i w tym, że w czasie pielgrzymki Izraelitów przez pustynię, była ona niesiona przez kapłanów, na czele całego wiel­kiego pochodu Izraela, a słup obłokowy wznosił się nad nią.

W czasie przejścia przez wartko płynący Jor­dan, na rozkaz Jozuego, kapłani spokojnie wstąpili do wody, pewni, że wody Jordanu ustąpią przed Skrzynią Pańską. I jak wiemy, dopóki oni stali w pośrodku koryta rzeki, była zgotowana taka droga dla Izraela, który mógł przejść suchą nogą przez Jordan, gdyż woda pły­nąca z góry, zatrzymała się, i stała jako ściana. A potem, w czasie wojen Izraelskich, Skrzynia Przymierza otwierała pochód, i nawet obce na­rody przyjmowały ją, uważając ją za „Boga Izraelskiego” (patrz Jozue 6,5; l Sam. 4,3-7). W końcu, nie wolno zamilczeć o tym, że Skrzy­nia Przymierza była jedynym przedmiotem, który został przeniesiony z Namiotu Zgroma­dzenia do stałej świątyni, zbudowanej przez Sa­lomona. Na miejsce dotychczasowych przed­miotów i urządzeń zostały sporządzone nowe, większe i wspanialsze. Natomiast ta Skrzynia pozostała, bez żadnych zmian i przeróbek, do­póki świątynia istniała.

Dlatego nic dziwnego, że Żydzi i dotąd jesz­cze przekonani są, że Skrzynia Przymierza nie uległa zniszczeniu, ale znajduje się gdzieś ukry­ta, i znowu się pojawi, gdy nadejdzie dzień na­wiedzenia ich i dozwolone będzie im powrócić z wygnania do ziemi ojczystej i odbudować świątynię.

Cóż więc jest przyczyną, umiłowani, takiej wysokiej godności tego przedmiotu, i co ona ma oznaczać? Odpowiedź będziemy mieli jasną, gdy zrozumiemy, iż Skrzynia Przymierza wraz z „Ubłagalnią” jest wśród innych świętych przedmiotów najdoskonalszym i najbogatszym obrazem (symbolem) Pana Jezusa. Wszystkie inne wyobrażać miały poszczególne Jego ce­chy, ona zaś przedstawiała ich zupełność. Oczy­wiście w rozważaniach naszych jesteśmy w sta­nie częściowo tylko pokazać to bogactwo łaski, danej nam w Panu Jezusie.

*

Przejdziemy teraz z kolei do omówienia znaczenia Skrzyni. Używana ona była do przechowywania tego, co stanowiło istotną wartość dla Izraela, i pamiątka czego powinna była przebywać wśród narodu wybranego. I jeśli Bóg nazywa ją „Skrzynią Świadectwa” i ,,Skrzynią Przymierza”, to nie musimy długo szukać i domyślać się, co to za skarb został tu złożony. Było nim świadectwo Jego przymierza z nami.

Jeszcze w raju Bóg zawarł przymierze z pierwszym człowiekiem, w dobroci Swej bło­gosławił go i ustanowił go władcą całego świata. Jedynym warunkiem, obowiązującym człowie­ka, było dziecięce posłuszeństwo wobec Stwór­cy. Jakże szybko zostało zerwane to przymierze przez człowieka, wiemy wszyscy. I w jakiś czas później, musiał Pan wygładzić przez potop potomków pierwszego człowieka, wobec ich stra­sznego zepsucia. Wkrótce potem, w miłosier­dziu Swym, obrócił On wzrok Swojej miłości na Abrahama, ażeby zawrzeć z nim przymierze obietnicy; przez nie wszystkie obietnice Boże odnosiły się do przyszłego nasienia Abrahamowego, w którym powinny były być błogosła­wione wszystkie narody ziemi; tak więc nasie­nie Abrahamowe stało się nosicielem tego przy­mierza. Abraham natomiast był tylko odbiorcą i stróżem Jego obietnicy. Potomkowie ojca wia­ry przesiedlili się do Egiptu i tu podlegali nie­woli, aż Jahwe w litości Swej, wejrzał na ich nędzne położenie i, wziąwszy za rękę, wyzwolił ich z niewoli. Gotowi byli u podnóża góry Sy­naj wykonać wszystko, co tylko rozkaże im Jahwe; gotowi byli wstąpić z Nim w przymie­rze Zakonu, ale jakże zhańbili się oni, gdyż pierwej nim Zakon został oznajmiony, już wy­stąpili przeciw Panu, obracając się ku bałwo­chwalstwu.                                      Bóg i Izrael byliby w następstwie tego prze­stępstwa, na wieki rozdzieleni, gdyby Bóg w Swoim wielkim miłosierdziu nie obchodził się z nimi nie według Swej sprawiedliwości, ale wedle Swego miłosierdzia. Zawsze bowiem przypominał Pan i powoływał się na Swe przy­mierze obietnicy, zawarte z Abrahamem, Izaakiem i Jakubem (III Mojż. 26,42; 2 Król. 13,23).

 

Spoglądał dobry Bóg na przyszłe nasienie Abrahamowe, na Chrystusa, Jednorodzonego Syna Swego, obrazem którego dla Izraela była właśnie ta Skrzynia Przymie­rza.

Izrael powinien był być nosicielem i stróżem przymierza wiecznego. Jeśli zaś przymierze łaski Bożej nie było zachowane ani przez Adama, ani przez Izraela, to ono powinno było i będzie zachowane przez w t ó r e g o Adama, Samego Pana z nieba. Chwała i uwielbienie Panu, że On zawarł to przymierze z Synem Swoim, Który stanął po naszej stronie i stał się przedstawicielem naszych spraw; dla­tego nie może być ono naruszone, ponieważ nie uzależnione jest już od mocy na­szej, ani od słabości naszych, ani też od zdol­ności i godności naszych, ale od Tego, Który w zupełności i na wieki uczynił zadość wszyst­kim żądaniom Ojca Niebieskiego.

I dlatego przyjęci przez Jezusa Chrystusa, nasienie Abrahamowe, nosiciela i stróża przy­mierza wiecznego, na uczestników Jego dzie­dzictwa, mamy też pewność, iż zbawienie nasze znajduje się całkowicie w Jego ręku. A więc do nas odnosi się cudna obietnica:

,,A choćby się i góry poruszyły, i pagórki się zachwiały jednak miłosierdzie Moje od ciebie nie odstąpi, a przymierze pokoju Mego nie wzruszy się, mówi Twój miłościwy Pan”(Izaj. 54,10).

*

Zwróćmy teraz uwagę naszą na to, co się znajdowało wewnątrz Skrzyni Przymierza. Widzimy tu przede wszystkim podstawę i świadectwo chwalebnego przymierza, tj. dwie tablice Zakonu Bożego. Nie oznacza to, aby i nas obowiązywało znowu przymierze Zakonu, gdyż jesteśmy pod ł a s k ą. Ale ciężar wykonania wszystkich postanowień Zakonu Bożego wziął na Siebie nasz Zbawiciel i Orędownik, który wszystko wykonał. Chrystus wziął na Siebie nasze zobowiązania i ciężary, On uczynił zadość wy­maganiom Bożym; On wykonał wolę Jego; dla­tego wszędzie znajdujemy sprawiedliwość, jako podstawę Jego charakteru; widzieliśmy to już w oponach sieni u drzwi namiotu zgromadzenia. i na drzwiach świątnicy, na zasłonie świątnicy najświętszej i następnie w nakryciu świątnicy, tak i tu na dnie tej skrzyni spoczywają dwie tablice Bożego Zakonu.

Pamiętając o tym, iż były to tablice przez Boga ponownie napisane, gdyż pierwsze zostały przez człowieka zniszczone.

Tak, umiłowaniu, w Chrystusie Bóg stworzył nie udoskonalony, ani naprawiony Zakon, ale On stworzył w Nim zupełnie Nowe Przymierze. Bóg zaczął tu wszystko na nowo, i dlate­go Jego przymierze, jest Nowym Przymierzem (Jer. 31,31); Jego Testament dlatego nazwany też Nowym Testamentem (Mat. 26,28); spadko­biercy Boży stali się nowym stworzeniem (2 Kor. 5,17), nowymi ludźmi, zrodzonymi przez Boga, i w Nim stworzonymi (Jana 3,3; Efez 2,15); dlatego i droga wiodąca do tego wszyst­kiego, nazwana jest drogą nową i żywą (Hebr. 10,20), którą jest Jezus Chrystus. W końcu, po dokonaniu Jego odkupienia, następuje nowe niebo i nowa ziemia, na których zamieszkuje prawda (2 Piotra 3,13); tak, On tworzy wszyst­ko nowe (Objaw. 21,5).

Ale aby to wszystko mogło się stać, musiała być wykonana wola Boża, i tylko On jeden mógł i wykonał ją. Dlatego pierwsze Jego ślu­bowanie, gdy zstępował na świat, było: „Oto idę; w księgach napisano o Mnie, abym czynił wolę Twoją, Boże mój! pragnę, albowiem zakon Twój jest w pośrodku wnętrzności Moich” (Ps. 40,8.9; Żyd. 10,5-7). On jakby chciał przez to powiedzieć: „Wszyscy ludzie nie wykonali woli Twojej, wszyscy oni wzruszyli zakon Twój, tym niemniej wola Twoja powinna być wszystka i całkowicie wykonana, a zakon Twój powinien się wykonać dosłownie; i po to właś­nie Ja idę na ten świat”.

I umiłowani, jak te nowe, nie uszkodzone ta­blice leżały w świętej Skrzyni Przymierza, tak nienaruszona była zawsze wola Ojca w Jego świętym sercu; i dlatego mógł On powiedzieć przed Ojcem Swoim: „Bo co Mu się podoba, to Ja zawsze czynię” (Jan 8,29)… i „Bom zstąpił z nieba, nie iżbym czynił wolę Moją, ale wolę Onego, który mię posłał” (Jan 6,38). Jakże chę­tnie On wykonywał wolę Ojca, mówi nam in­nym razem: „Mójci jest pokarm, abym czynił wolę Tego, który mię posłał, a dokonał sprawy Jego” ( Jan 4.34).

Co powiecie na to? Czy nie udziela to mej wierze ciszy, pokoju, odwagi i radosnego zbli­żania się do Boga? Przecież przez Niego w dos­konałości wykonana została wola Ojca; prze­cież On dla mnie jest k o ń c e m Zakonu. On pozbawił Zakon mocy jego postanowień wobec nas, nie usuwając go, lecz zadość czyniąc jego wszystkim wymaganiom, przez najdoskonalsze wykonanie.

Zakon teraz nie może mnie potępić dlatego, że „…teraz żadnego potępienia nie masz tym, którzy będąc w Chrystusie Jezusie nie według ciała chodzą, ale według Ducha” (Rzym. 8,1).

*

Lecz nie tylko znaki bezgrzesznego, doskona­łego życia, ale i ślady Jego śmierci znajdziemy na tej Skrzyni, które udzielają każdemu grzesz­nikowi pewności całkowitej niewzruszalności Nowego Przymierza… Jeśliby On i wykonał za­kon, ale nie odkupił przy tym naszych grze­chów, to wówczas mielibyśmy do czynienia z Jego nieskalaną sprawiedliwością; lecz co byśmy mogli uczynić z nią, gdyby grzechy na­sze nie były z nas zdjęte? Czy mogłaby ta Jego sprawiedliwość być nam przypisana wraz z na­szymi grzechami? W żadnym wypadku! Ale pójdźcie i oglądajcie: czy nie widzicie tam, że na wieku skrzyni, na tronie łaski, widnieją licz­ne krople krwi pokropienia, i to we wszystkich kierunkach? Jakże one rzucają się w oczy i jak jaskrawo występują na błyszczącym złocie! Jak gdyby przykuwały spojrzenie Cherubinów, przywodząc ich w podziw dlatego, że ku nim właśnie zwrócone są ich twarze. To krew prze­lana za nieprawości, krew ofiary za grzech, jako dowód ukaranego grzechu, świadectwo o śmierci, która nastąpiła, i o za­płacie za grzech. Chrystus stał się ofia­rą za grzech, – oto o czym tu mówią nam te krople krwi. Widzę Go Samego, wchodzącego „Ze Swoją krwią, aby Się teraz okazywał przed oblicznością Bożą za nami” (Hebr. 9,24). To jest krew, o której powiedziano, że ona „oczyszcza nas od wszelkiego grzechu” (l Jana 1,7), tak iż staliśmy się przez nią bielszymi nad śnieg ! (Ps. 51, 9).

I dlatego Pan objawia się na tej skrzyni przy­mierza, jak to będziemy oglądać dalej, że jest Bogiem wielkiego miłosierdzia.

Zbliżywszy się do skrzyni, ujrzymy na niej wspaniałe nakrycie z czystego złota, otoczone złotą koroną. To właśnie miejsce nazywane jest „tronem łaski”. A gdzie istnieje tron, tam ist­nieć powinien i władca; i jeśli tron ten nazwa­ny jest tronem łaski, to pochodzi ta nazwa od charakteru Tego, Kto rządzi, siedząc na tronie.

Widzimy tu inną cechę Bożą, widzimy tu ob­jawiającego się nam Boga wszelkiej łaski. Po obu stronach stoją przedstawiciele chwały i wielkości Jego, złote Cheruby, nie z płomienistymi mieczami, (jak to było po upadku pierwszych ludzi), ale gotowych wyko­nać wszystkie .nakazy miłosierdzia Boga. Praw­da, że zakon święty i leży w bezpośredniej bliskości, lecz on nie znajduje się na tronie; on nakryty jest tronem łaski; zamknięty pod nim, leży wewnątrz skrzyni, i pokryty jest wiekiem. On jest pod­stawą tronu łaski. Jak poglądowo przedsta­wiono tu, że jak„…grzech królował ku śmier­ci”, tak nastąpiła Łaska „…aby królowała przez sprawiedliwość ku żywotowi wiecznemu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego” (Rzym. 5,21). O, błogosławione rządy Łaski! O komuż teraz lęk nie pozwoli się tu zbliżyć?

Oto przyczyna, dla której właśnie na tym miejscu Bóg chciał się objawiać człowiekowi i spotykać się z nim. „Tam się z tobą schodzić będę, i z tobą rozmawiać z ubłagalni, z pośrod­ku dwu Cherubów, które będą nad skrzynią świadectwa (II Mojż. 25,22); taka była obietnica Boża.

Istniało i inne spotkanie, spotkanie po za tro­nem łaski, ale ono było okropne. Najlepiej przedstawiane jest w słowach Apostoła, kiedy mówi „Strasznać rzecz jest wpaść w ręce Boga żywego” (Hebr. 10,31). Tak niekiedy spotykał się Pan z Izraelem, gdy lud wpadał w grzech i gniew Boży zawisał nad nim. Bóg i wtedy mó­wił, ale nie z tronu łaski; i dlatego Izraelici by­wali wówczas tak przerażeni. Wspomnijmy jak mówił do współuczestników buntu Korego, Datana i Abirona, a koniec tej mowy był ten, że „zstąpili ze wszystkim co mieli, żywo do piekła, i okryła je ziemia, i p o g i n ę l i z pośrodku zgromadzenia” (IV Mojż. 16,33). Jakaż zaś była różnica, gdy Mojżesz wstępował na to błogosławione miejsce; tam się mu objawiał Pan z miłością, tam przemawiał Pan do niego, jak do przyjaciela!

Cóż to było przyczyną takiej różnicy? My to wiemy, i wy także: łączność ta powstała przez zasługi Chrystusa, Którego, jak powiedziano w Liście do Rzymian (3,25) Bóg wystawił „Ubła­ganiem” (w in. tłum. ,,tronem łaski”).Nato­miast w spotkaniu na każdej innej dr o d z e, grzesznik staje w całej swej nagości przed Świętym i Sprawiedliwym, a wówczas nie może ostać się wobec świętości. T y l k o przez Jezusa Chrystusa każdy grzesznik ma przystęp do Boga. Jest i pozostanie wieczną prawdą bowiem to, że „Nie masz w żadnym in­nym zbawienia; albowiem nie masz żadnego imienia pod niebem, danego ludziom, przez które byśmy mogli być zbawieni” (Dz. Ap. 4,12).

Jak powiedział On Sam, „Jamci jest ta dro­ga, i prawda, i żywot; żaden nie przychodzi do Ojca, tylko przeze Mnie” (Jan 14,6). On Jeden może zbawiać, i zbawiać zawsze, lecz tylko tych, którzy przychodzą do Bogaprzez Niego (Hebr. 7,25). Błogosławiony był Izrael, który miał swój tron łaski, który znał go i mógł się zbliżać do niego! O ileż nieskończenie szczę­śliwszymi i błogosławionymi powinniśmy być my, którzy nie cienia się już trzymamy, lecz mamy do czynienia z S a m y m Chrystusem Jezusem! Ale czy wszyscy znamy już ten tron łaski, a co najważniejsze, czy spotkaliśmy się tu z naszym Bogiem? Czy słyszeliśmy głos, zwrócony do nas z tego tronu? Jeśli tak, to bez wąt­pienia, błogosławionymi od Boga jesteśmy w Umiłowanym.

Toteż wy, bracia moi, którzy pewni jesteście, że On już tak rozmawiał z duszą waszą, pozo­stańcie na tym miejscu, a chętnie pozostawaj­cie tam; Pan mówi nie tylko jeden raz przez Jezusa, lecz jeśli On to rozpoczął, to będzie roz­mawiał z nami (jak z Mojżeszem) tak często; jak tylko będzie miał na sercu cokolwiek nam powiedzieć. Obyśmy tylko byli gotowi zawsze Go słuchać, obyśmy tylko słuchali z radością, na wzór Samuela, który gdy przekonał się, że to Pan, Który go wołał, z radością zakrzyknął:

„Mów Panie, bo słucha Cię sługa Twój”!Za­prawdę otrzymywalibyśmy objawienia, które napełniałyby usta nasze weselem i pieśnią dla­tego, że byłoby to, czego nie widziało oko, nie słyszało ucho i nawet na myśl nie przychodziło człowiekowi, ale to co Bóg objawił nam przez Ducha Swojego Świętego.

Jestem przekonany, że chętnie przyłączycie się do mojej modlitwy „Stwórz mi, Boże, ucho czujne i zawsze uważnie nasłuchujące Twego głosu!”                                                       Lecz nim zakończymy nasze rozważanie, nie możemy nie wspomnieć o dwóch ważnych przedmiotach, złożonych w późniejszym czasie do Skrzyni Bożej, stanowiących jej istotną i składową część. Były to: rozkwitła laska Aaronowa i naczynie zawierające w sobie gomer manny (IV Mojż. 17, 10; II Mojż. 16, 33). W Li­ście do Żydów (9, 3.4) znajdujemy potwierdze­nie, iż obydwie te rzeczy przechowywane by­ły w skrzyni przymierza: ,,Za drugą zasłoną był przybytek, który zwano świątnicą najświęt­szą, mając złotą kadzielnicę, i skrzynię przy­mierza zewsząd złotem powleczoną, w której było wiadro złote, mające w sobie mannę i las­kę Aaronową, która była zakwitnęła, i tablice przymierza”.

 

Popatrzmy najpierw na laskę Aaronową. Laska ta była bezspornym dowodem tego, że Aaron przez Boga był wybrany na najwyż­szego kapłana. Historia znana: gdy Korę ze swoimi zwolennikami zamyślał odebrać Aaronowi jego godność arcykapłańską i dlatego zgi­nął tak strasznie, postanowił Bóg dać ludowi Izraelskiemu niezaprzeczony dowód, iż On Sam wybrał Aarona do pełnienia tej godności; dla tego rozkazał położyć przed obliczem Swoim dwanaście lasek książąt pokoleń Izraelskich, i zapowiedział, iż ten którego laska zazieleni się, rozkwitnie i wyda owoc, ten jest tym wy­branym Bożym. I wiemy, że na drugi dzień zobaczyli wszyscy, iż spośród wszystkich la­sek, tylko laska Aarona zazieleniała, rozkwit­ła i obwieszona była owocami słodkich migda­łów. To było właśnie Boże potwierdzenie arcykapłaństwa Aarona. Od tego dnia już więcej nikt się nie ważył targnąć na nie.

Jest to jeszcze jeden obraz Chrystusa, Je­go dzieła i owoców tego dzieła. On był latorostką z korzenia Isajego, wyrosłą z ziemi suchej, a potem odciętą ręką śmierci, jak niegdyś wy­ciętą była laska Aaronową z macierzystego pnia.

Zdawało się, że już wszystko skończyło się z Jego śmiercią, gdyż podobnie, jak inni umar­li, i On leżał w grobie. Lecz wszyscy wiemy o tym poranku Zmartwychwstania, który nastą­pił po najokropniejszej z wszystkich nocy. Ja­kąż pełnością życia widzimy Go ozdobionego od tego czasu. On przyniósł ze Sobą z grobu no­we życie, życie zmartwychwstania, które wy­pełnia nie tylko Jego, ale i wszystkich potom­ków Jego. Owoce za owocami powstały z Nie­go, i tak w dalszym ciągu, zgodnie z przepo­wiedzianym proroctwem: „Aby położywszy ofiarą za grzech duszę Swoją, ujrzał nasienie Swoje, przedłużył dni Swoich, a to co się po­doba Panu, przez rękę Jego, aby się szczęśli­wie wykonało” (Izaj. 53, 10). „Przetoż Mu dam dział dla wielu, aby się dzielił korzyścią z mo­carzami; potomstwo będzie służyć Jemu. Przyj­dą i będą opowiadać prawdę Jego ludziom, któ­rzy się narodzą, co uczynił Pan” (Izaj. 53, 12; Ps 22,31.32).

I czyż nie dał Pan właściwie Jego śmierci i Je­go zmartwychwstania wszystkim ludziom, ja­ko znaku i dowodu cudownego usługiwania Chrystusa w odkupieniu? Przez Swoje zmar­twychwstanie z umarłych On „Pokazał się Sy­nem Bożym możnie, według Ducha poświęce­nia” (Rzym. 1,4).

*

Zatrzymamy teraz naszą uwagę jeszcze na złotym naczyniu z manną. I ono też miało swo­je miejsce pomiędzy ,,cieniami przyszłych dóbr”; niech to będzie zachętą dla nas, aby spojrzeć na to dobro, które ono wyobrażało.

Widzieliśmy już w świątnicy obraz Pana Je­zusa, będącego chlebem żywota. Tu zaś, w świątnicy najświętszej, gdzie w postaci skrzy­ni przymierza widzimy całą Jego osobę, pod­kreśla się szczególnie i wskazuje w obrazie manny, iż On jest pokarmem odkupionych; lecz w zupełnie innej już postaci.

Chleby pokładne były wyłącznie pokarmem kapłanów, przechowywana zaś tutaj manna była pokarmem dla każdego członka narodu Bożego. Stary i młody, wielki czy mały, lewi­ta, kapłan, arcykapłan, Izraelita i przychodzień w Izraelu; zarówno lud Boży, jak i idą­cy z nim najemnicy, mieli daną możność kar­mienia się manną w czasie pielgrzymowania na puszczy! To wskazuje na tę cechę osoby Chrystusa, której my jeszcze nie widzieliśmy. Wskazuje chwalebną przyszłość, gdy Chrystus będzie chlebem żywota dla wszystkich naro­dów ziemi, i każdy, pielgrzymujący po pusty­ni tego świata, będzie miał możność mieć w nim udział. Niech będą Bogu dzięki,że żyje­my właśnie w tym błogosławionym czasie! Aby tylko Go spożywali wszyscy!

Następnie, te chleby pokładne można było znaleźć i spożywać tylko w wewnętrznej świąt­nicy; a tę mannę, przeciwnie, Bóg rozsypał po ziemi wszędzie w około obozu! I aby otrzymać ją, nie potrzeba było żadnego przygotowania, żadnej godności albo stanowiska. Nieczysty, jak i czysty, niemoralny, jak i sprawiedliwy.wszyscy bez wyjątku mogli spożywać man­nę! Czy nie przypomina nam to ofiarowania zbawienia Chrystusowego całemu światu? Chrystus ofiarował się każdemu, kim by on nie był, jak by nie wyglądał w oczach ludzi i Boga nawet! Chrystus objawiany i ofiarowa­ny jest dla całego tego świata, od tej chwili, gdy On powiedział: „Idąc na wszystek świat każcie Ewangelię wszystkiemu stworzeniu”. On jest ofiarowany wszystkim, „na ulicach i na drogach miejskich”, a nawet ,,na drogach i między opłotkami”; a jeszcze przyjdzie czas, gdy „ziemia będzie napełniona znajomością chwały Pańskiej, jako morze wody napełnia­ją” (Abakuk 2,14).

Niech Bogu będą dzięki, że i my kosztuje­my już tę mannę!

I w końcu, popatrzcie, iż przechowywano w Skrzyni akurat jeden g om e r, to jest ta miara, którą codziennie zbierał sobie każdy Izraelita. Powiedziano: ,,I mie­rzyli w Gomer, każdy według tego, co mógł zjeść, nazbierał” (II Mojż. 16, 13). Pełna więc to miara, mogąca zaspokoić każdego łaknące­go skosztować (poznać) Chrystusa; pełna mia­ra, wystarczająca na każdy dzień. O tym nam mówi gomer manny w Skrzyni Przymie­rza.

A więc nie tylko jeden raz w tygodniu, jak ci kapłani spożywali chleby pokładne, lecz Chrystus – to codzienny chleb nasz! Dany nam w wielkiej obfitości – oto nasz dział!

Jaka niewysłowiona pełność Chrystusa, umi­łowani, przedstawiona jest w ten sposób w obrazie Skrzyni Przymierza! Powiedzieliśmy prawdę, iż Skrzynia Przymierza wyobraża i pokazuje nam całego Chrystusa! W tej Skrzyni, urobionej z drzewa sytym, widzimy Człowieka-Chrystusa Jezusa, w złocie zaś – Jego Bożą naturę; a jako Bóg i Człowiek za­razem, jest On nosicielem, stróżem i wykonawcą wiecznego przymierza Bożego; Zakon Boga wykonany i przechowany w sercu Je­go, jest fundamentem tego przymierza tak oto On stoi przed nami, jako Odkupiciel, gotów dokonać w każdym sercu cudownego dzieła od­kupienia. Samo zaś dzieło odkupienia i jego owoce widzimy w obrazie laski Aaronowej i manny.

Oglądamy i śmierć i zmartwychwstanie Je­go, i zrodzone dusze przez jego odkupienie, po­siadające w Nim życie na wieki; widzimy i po­karm odkupionych w postaci manny. Lecz niech Pan Sam odsłoni przed wami to dalej, abyście mogli oglądać wszystko w Jego świetle. Amen.

Mnie się zawsze zdaje, że ja jeszcze tylko rozpoczynam, że ja tylko dopiero przystępuję do pierwszych liter abecadła. Lecz i abecadło poznania jest nieskończenie słodkie dla mnie; cóż to będzie, gdy to, co po części, przestanie, gdy poznamy „głębokości Boże” i poznamy je, jak i my poznani jesteśmy. Ten czas już się zbliża; z każdym dniem bliżej i bliżej podcho­dzimy do niego; niedługo, a będziemy podobni Mu, bo zobaczymy Go, jako On jest. Tymcza­sem On nie przestaje świadczyć nam: „Zaiste przyjdę rychło! Amen”. Obyśmy i my też, nie przestali w podobny sposób odpowiadać Je­mu, wołając: „I owszem przyjdź, Panie Jezu!” Amen.

 

Jedna odpowiedź do “Arka(Skrzynia) Przymierza – I.W. KARGEL”

  1. Dziękuję za czysty wykład. Błogosławiony człowiek, któremu Pan pozwolił to napisać. I radość dla tych. którzy miłują Pana :) <3

     

Zostaw komentarz

© 2012 Walim.org
Support: webbart.eu