• open panel

Psalm 29 – Carl Gearheart

 

wer.5  Głos Pana łamie cedry; Pan łamie cedry Libanu.

Zanim skomentujemy znaczenie cedrów i kwestię łamania ich, przez chwilę zastanówmy się nad znaczeniem powtórzenia w tym wersecie. Jak zwykle, nie jest to identyczne powtórzenie i istnieje niewielka różnica pomiędzy pierwszą, a drugą częścią tego stwierdzenia. Wierzę, że pierwsza część może odnosić się do niedojrzałych początków naszego doświadczania Pana, zaś druga część – do naszej późniejszej dojrzałości.

W naszym doświadczeniu jest tak, że przechodzimy od ogółu do szczegółów. Tutaj chcę powtórzyć, co już powiedziałem odnośnie podobnego powtórzenia w trzecim wersecie: Zamiast odnoszenia się do głosu, który przychodzi do nas z zewnątrz, jak wyraża to pierwsza część tego wersetu, my poznajemy Osobę, która żyje wewnątrz nas i wtedy ma zastosowanie druga część wersetu. Głos Pana po prostu staje się Panem, gdyż Duch Święty przyszedł i zamieszkał w nas. Komentarze w trzecim wersecie odnoszą się do naszej dojrzałości w objawieniu Chrystusa, które otrzymujemy, to jednak w tym wersecie bardziej mówimy o Jego pracy w nas, dokonanej przez Ducha Świętego. Niemniej jednak jak objawienie i doświadczenie są nierozerwalne, ta zasada pozostaje taka sama. Głos Pana z czasem staje się dla nas Panem.

I znów, przechodząc od ogółu do szczegółów czytamy w pierwszej części o cedrach, podczas gdy drugi człon tego wersetu mówi o cedrach Libanu. W tamtym regionie świata i w tamtym czasie historii bardziej cenionego drzewa niż cedr nie było, a to z powodu jego piękna i  trwałości. To jednak spośród wszystkich cennych cedrów sprzedawanych na targu, najcenniejsze jednak były cedry Libanu. Salomon użył cedrów Libanu do budowy Świątyni. Cedry używano do budowy stropów w pałacach królów, o czym czytamy w Pismach.

Liban był krajem usytuowanym na północnej granicy Izraela. Mojżesz na chwilę przed swoją śmiercią spojrzał na Liban z góry Pizga i Pan obiecał Izraelowi wszystko, co Mojżesz był w stanie ujrzeć z tamtej góry. Jednak Liban z jego wzniosłymi górami nigdy nie stał się własnością Izraela. Kiedy Dawid podbił wszystkich wrogów Izraela, nie zrobił nic, aby posiąść tę ostatnią część Ziemi Obiecanej, gdyż Chiram, król Libanu, został jego przyjacielem.

 

Postarajmy się zrozumieć, co w duchowym wymiarze oznacza to dla nas. Są Boże obietnice, których jeszcze nie odebraliśmy dla siebie. Jako dzieci Boże żyjemy daleko poniżej naszych przywilejów. Doszliśmy aż dotąd w naszej duchowej podróży i staliśmy się usatysfakcjonowani naszymi rezultatami, a nawet dumni z nich, więc spoczęliśmy na laurach niechętni, by pójść dalej. A przecież nie staliśmy się już tacy, jakich Bóg powołał, byśmy byli. Czy rozumiemy, czym jest nasz duchowy Liban?

Cedr ma przyjemny zapach, który odstrasza szkodniki, szczególnie te, które normalnie atakują inne gatunki drzew powodując ich próchnicę. To drzewo jest zawsze zielone i reprezentuje nieśmiertelne życie. To są prawdziwie duchowe wartości. Cedr w czasach Dawida był kosztownym budulcem i pożądanym przez królów do budowli ich pałaców, również sugerował najwyższą jakość i królewskość.

Wszystko to prowadzi nas do najbardziej interesującego pytania: Dlaczego Pan miałby łamać cedry, nawet cedry Libanu? Rosyjskie słowo dla „łamać” sugeruje „kruszyć na drobne kawałki lub miażdżyć”. Ale przecież cedr będzie już zupełnie nieużyteczny po tym, jak Pan go złamie. Wielu chrześcijan jest mocno zdumionych, kiedy oni zaczynają tego doświadczać. Cedry są ich duchowym dorobkiem, poziomem duchowych osiągnięć, do których doszli. Kiedy głos Pana zaczyna łamać cedry, czują, jakby tracili grunt, prawdopodobnie stają się bardziej oddaleni od Pana. Oni nie czują się już dłużej silni, nie doświadczają zwycięstwa, które wcześniej osiągali. Przechodzą przez sytuacje, które sprawiają, że czują się jakby byli rozbici „w drobny mak”, nawet wielu z nich wątpi, że Bóg nadal będzie ich używał.

Rozważmy czego Jezus, Syn Dawida doświadczał w nasze miejsce. Weźmy Go za Cedr Libanu. On, jako Syn Człowieczy posiadł wszystkie cechy, do których Bóg nas wzywa, abyśmy je posiedli. On nawet był doskonały i bez grzechu. Nie ma już wyższej duchowej poprzeczki, On osiągnął najwyższą. On był Umiłowanym Synem, w którym Ojciec miał upodobanie. To jednak upodobało się Ojcu, by Go posiniaczyć. Dla nas Jego ciało było złamane na Golgocie. My wspominamy Jego złamane Ciało, kiedy przyjmujemy chleb i pijemy z kielicha. Czy wiemy dlaczego? Czy ośmielamy się zapytać?

Pewnego dnia wspinałem się na górę w Kolorado. Ta góra wydawała się wysoka, ale odkryłem, że najwyższa część tej góry była w rzeczywistości częścią drugiej góry, usytuowanej za tamtą. Ta druga góra była o wiele potężniejsza niż ta pierwsza i zanim zacząłem moją wspinaczkę wydawało się, że jest to jedna i ta sama góra. Kiedy osiągnąłem szczyt pierwszej góry uświadomiłem sobie, że druga góra była dużo dalej niż myślałem, a przede mną rozpościerała się dolina. By kontynuować wspinaczkę musiałem najpierw zejść w dół do kolejnej doliny.

Chrześcijanie nie powinni wyobrażać sobie swojego duchowego wzrostu jako nieustającą drogę w górę i tylko w górę. Jest wiele wzlotów i upadków w naszej podróży. Często musi być strata zanim może być zysk; musi być śmierć, aby wzbudzić życie; czasem musimy przejść na inny poziom edukacji, a to oznacza zapomnieć niektóre rzeczy, których się nauczyliśmy. Mamy tendencję do przylgnięcia do tych metod i sposobów, które są nam znane i tak użyteczne dla nas, ale one w rzeczywistości krępują nas od osiągnięcia większej wolności. One stały się tradycją, która czyni ich bożkami dla nas, jak Gedeon uczynił cielca upamiętniającego swoje zwycięstwo nad Midiańczykami. Izrael niestety zaczął oddawać cześć temu cielcowi.

Lekcja dla nas jest taka, że nie możemy przylegać do naszych osiągnięć czy doświadczeń w duchowym życiu. Tak, dziękujemy Bogu za to, co jesteśmy w stanie osiągnąć czy doświadczyć, to jednak jest to tymczasowe, a my musimy pójść dalej, do innych osiągnięć i doświadczeń. Nic z tego, co osiągnęliśmy czy doświadczyliśmy, nie może usprawiedliwić nas przed Bogiem. Te rzeczy nie dodadzą nam rangi czy szczególnej przychylności w Bożej obecności. Usprawiedliwieni jesteśmy z łaski przez wiarę, aby nikt się nie chlubił osiągnięciami czy doświadczeniami. Nawet jeśli osiągnęlibyśmy wszystko to, co Liban reprezentuje, czyli doskonałe podobieństwo do Chrystusa, to nawet Cedr Libanu w pewnym sensie będzie złamany.

Jezus żył bezgrzesznym życiem. To osiągnięcie nigdy się nie powtórzy w życiu ludzkiej istoty. On był Cedrem Libanu, to jednak był złamany na Golgocie, ponieważ w woli Ojca było dla Niego jeszcze inne osiągnięcie do wykonania. Jako Syn Człowieczy został uniesiony i posadzony po prawicy Ojca, by być Królem Królów i Najwyższym Arcykapłanem dla nas. On mógł osiągnąć te nowe wysokości przez zejście najpierw do grobu, po doświadczeniu śmierci na Krzyżu. Droga Krzyża jest ścieżką, którą my wszyscy musimy podążać. Wszyscy bierzmy nasze krzyże i pozwalajmy Panu złamać cedry, tak, nawet cedry Libanu.

 

*Carl i Phyllis  Gearheart

pracują od 17 lat jako niezależni misjonarze na Ukrainie. Są zaangażowani w pomoc dla bezdomnych w mieście Evpatoria, podczas gdy sami mieszkają w małej wiosce oddalonej o 4 km od tego miasta. Przez wiele lat mieli wiele sposobności by podróżować do Polski i dzięki temu zyskali wielu wspaniałych przyjaciół.

 

Zostaw komentarz

© 2012 Walim.org
Support: webbart.eu